Blog,  Dbam o planetę,  Dbam o siebie,  LIFESTYLE,  rower

Rowerem do i z pracy w niskiej temperaturze

Dzisiaj pobudka o 5.30, przygotowanie zielonego koktajlu i podjęcie decyzji, że do pracy pojadę na kole*. Siedząc już na zicy* poczułam moc oziębienia. Początek rajzy* zapowiadał się, że się poddam, bo ręce sztywniały, ale że nie zdążyłabym na cug*, to skuli* tego, nie miałam innego wyjścia, jak pyndalować* dalej. Między czasie roił się plan w mojej głowie, że muszę zapierniczać, by się ogrzać. Jak tylko wjechałam do lasu…śmigałam jak wolny dzik. A jak w lesie? Tajemniczo i mgliście. Przyjemna samotność i te skupisko drzew!!! Potęga! Po jakimś czasie w moim organizmie szalały już endorfiny, ciało było nagrzane, jedynie stopy marzły, ręce za to ani trochę. Myślę sobie, że jest ok 8-10 stopni i będzie to mój pierwszy rekord karniecią się* w takiej temperaturze. Nieźle się zdziwiłam jak w pracy mnie uświadomili, że temperatura była w okolicy zera. Wytrzeszcz oczów i wewnętrzna duma! Co najlepsze, zrobiłam to nieświadomie, ale z ogromnej potrzeby! Niezły wic*!

Wiecie co, była to gynał* decyzja, bo od razy chyciłam* się roboty z pozytywnym nastawieniem, zwłaszcza że ostatnie dni nie były kolorowe. Jeszcze ta myśl, że po pracy zaś* cisna* na fajrant* do mojego kochanego lasu….rychtyk* chca* się żyć!

13090749_10208929515778834_1660645515_o

Po 7 godzinach…..Temperatura powietrza osiągnęła ok 13 stopni, klara* już wyszła i las należał do mnie…Tym razem zapierniczałam dla frajdy, dla poczucia wolności. Miedzy czasie zachwycałam się widokami i napawałam się leśną oazą.

13091661_10208932138444399_77438252_o

Rajzę urozmaicała mi muzyka londyńskiego duetu Chase & Status, zwłaszcza ich nowy utwór “NRG”. Posłuchajcie i zrozumiecie jak ten utwór idealnie komponuje się z gibką* jazdą na kole.

Do dom* dotarła radosna i….przyjemnie zmachana! Jedno wiem, że nie wyobrażam sobie życia bez koła i lasu! O to taki krótki wpis ze sporą dawki zajawki. PYRSK!*

*koło – rower
*zic – siodełko
*rajza – wyprawa
*cug – pociąg
*pyndalować – pedałować
*karnąć się – przejechać się
*wic – dowcip
*gynał – w sam raz, dobra
*chycić – chwytać, rozpocząć, złapać
*zaś – znowu
*cisnąć – zmierzać
*fajrant – wolne od pracy*rychtyk – naprawdę, mocno
*chca się – chce się
*klara – słońce
*do dom – do domu
*gibki – szybki
*pyrsk! – cześć!

komentarze 2

  • Dorota

    Swego czasu jeździłam rowerem do pracy, 12 km w jedną stronę. Zazwyczaj gnałam spóźniona. Tak jeździłam, żeby na bilecie miesięcznym zaoszczędzić i schudnąć. Kasa się zgadzała, ale nie schudłam 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • ulmastyle

      Witam po przerwie, ale właśnie wróciłam z Tatr, dopiero teraz mam czas zająć się blogiem, a trochę tego jest. 🙂 No ja mam 11 km w jedną stronę do pracy i większość czasu jadę lasem. Ja raczej jeżdżę po to aby odetchnąć od komputerów, od pracy i ludzi, chcę się naładować. I zauważyłam, że to działa. Lepiej znoszę szychtę (pracę) i do końca dnia chodzę pozytywnie nabuzowana. 🙂
      Na razie dwa razy w tygodniu się wybieram do pracy, pozostałe dni jeżdżę cugiem (pociągiem), który również przebija przez las, także to też super opcja. 🙂
      Serdecznie pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.