Blog,  LIFESTYLE

Podsumowanie roku 2017: był udany!

Ostatnie 10 dni zeszłego roku wykorzystałam na odpoczynek. Co nieco zaczęłam podsumowywać sobie w głowie jaki był 2017 rok. Stwierdziłam udany, ale…nie do końca wszystkie tematy poszły tak jak chciałam, ale o tym za chwilę. Jednak tak na poważnie za podsumowanie zabrałam się całkiem niedawno. Wypisałam sobie listę osiągnięć i porażek, następnie wyciągnęłam wnioski i wypisałam wstępny plan działania. Wstępny, bo życie jest jakie jest, więc na bank coś się pozmienia.

Wpis jest ogólnym zarysem tego co zrealizowałam a co nie. Jedno jest pewne były sukcesy i porażki, czyli samo życie. Jednak w najważniejszych kwestiach posunęłam się do przodu i dlatego uważam, że 2017r. był udany.

Jakie to kwestie? Mianowicie sen, zdrowe żywienie, uprawianie sportu, rozwój i ludzie. W każdym obszarze zrobiłam postępy, wprowadzałam nawyki i obserwowałam jak się zmieniam. Owszem nie wszystko poszło zgodnie z planem i swoimi oczekiwaniami. No cóż, idealna nie jestem i nie mam zamiaru się tym zamartwiać.

Sen

W tygodniu ciężko było mi chodzić spać wcześniej. Po prostu nie umiem, ale też czasem nie miałam wyjścia. Jednak wprowadziłam zasadę, że weekend śpię dłużej. Od tej pory staram się nie ustawiać budzika, żeby wstawać zgodnie z zegarem biologicznym snu. Poza tym pilnowałam, aby w tygodniu pójść spać przed północą, żebym minimum 6 godzin przespała w dniach od poniedziałku do piątku. Nie zawsze to wypaliło, sami wiecie jak to jest, ale bardzo się pilnowałam mając w głowie zakodowane jak ważne jest to pod względem zdrowotnym.

Zdrowe żywienie

Co do zdrowego żywienia to tutaj osiągnęłam kolosalny sukces. Nie tylko taki, że efekt moich zdrowych nawyków żywieniowych pojawił się na początku zeszłego roku w postaci zamiany wyglądu (Schudłam 11 kg bez pomocy dietetyka i niezdrowego odchudzania! Jak? Za sprawą zdrowego żywienia.), ale również to że te nawyki zostały wdrożone na dobre w moim życiu. Inaczej już nie potrafię, zarówno moja głowa jak i moje kubki smakowe. Za niedługo będzie dwa lata jak żywię się zdrowo. Druga sprawa to taka, że niesamowicie pogłębiłam swój talent kucharski. Wiem wiem, mało w tym skromności, ale wierzcie mi, że to moje największe osiągniecie. Nie dość, że zdrowo to jeszcze bardzo smacznie. Standardowy komentarz Krzysia to “pyyyszne to było”, a zaraz zanim ja komentuje “No pyyychota”. O tym powinna napisać chyba osobny artykuł. Takie sukcesy jak przygotowanie swoich urodzin czy wigilii po swojemu pod kątem zdrowego żywienia potwierdzają, że zaszła niesamowita metamorfoza w mojej osobie w tej kwestii. Hehe mogłabym rzec, kolejna, ale prawda jest tak, że każdy kto idzie do przodu, ma na swoim koncie wiele metamorfoz, więc jest to normalna sprawa.
Jeszcze jedno osiągnięcie w temacie jedzenia. Dzięki wnikaniu, studiowaniu i analizowaniu nabrałam sporo wiedzy na temat odżywiania, o produktach i sposobie przygotowania potraw. Oczywiście czuję niedosyt, bo ciągle mało wiem, ale ten temat to po prostu studnia bez dna. Nigdzie mi się nie spieszy i spokojnie we właściwym czasie nabywam kolejne partię wiedzy. Może kiedyś zrobię coś więcej w tym kierunku. Kto wie 😉
Aaa zapomniałabym, że w tym roku zaczęła się moja przygoda z robieniem przetworów domowych i z dietą bezglutenową. Mega sukces jeśli chodzi spiżarnię domową, do takiego stopnia, że zbudowaliśmy sobie fizyczną spiżarnię w mieszkaniu. Nieźle, nie?! Powinnam o tym napisać i zachęcać innych do tej pracy. Dużo frajdy, przepyszne smaki (zwłaszcza w okresie zimowym) no i samo zdrowie. Co do diety bezglutenowej to jestem na początku drogi, więc tutaj sukcesem jest to, że zdecydowałam się na tą dietę, głównie dlatego, że bardzo borykam się ze wzdęciami i testuję czy nie przypadkiem powodem tego jest gluten.
Jeszcze jedno dopiszę w tej kwestii. Mianowicie moja zmiana na zdrowe żywienie pociągnęła ze sobą kolejne osoby. Pierwszą osobą to był Krzyś, który od początku mnie wspierał i nie był kapryśny, wręcz przeciwnie bardzo ciekawy i otwarty na nowe smaki. Zawsze mnie słuchał (i nadal słucha) co mam ciekawego do powiedzenia w tym temacie. Jednak największym sukcesem jest przekonanie mojej siostry i jej rodziny (5 osobowa rodzinka) do zdrowego stylu życia. Zaufała mi i korzystała z mojej wiedzy. Ciągłe telefoniczne konsultacje. Obecnie moja siostra sama już wiele rozkminia, jedynie od czasu do czasu chce zweryfikować swoją wiedzę. Mega się cieszę, bo efekty na całej rodzinie widać. Codzienność matki trójki dzieci nie jest łatwa, a mimo wszystko ona uważa, że dzięki zdrowemu jedzeniu ma łatwiej. W ciągu roku zmienili nawyki do takiego stopnia, że dzieci się pytają “czy to jest zdrowe”? i na tym zakończę ten wątek, bo pisać i pisać można, a Wy uznacie, że przesadzam z tą treścią. 😉

Uprawianie sportów

Ogólnie bilans roczny wypadł na plus, ale miałam tutaj większe porażki, z których wnioski wyciągnęłam pod koniec roku i szybko się zrehabilitowałam. Największe osiągnięcie to przejechanie ponad 1000 km w sezonie (Przejechać na kole 2200 km w ciągu dwóch lat techniką „małych pyrtków”!). Jestem dumna z siebie. Gorzej było w ciągu roku z regularnym ćwiczeniem. Tutaj już nie jestem dumna. Nie chodziłam na siłownie i na fitness, bo moja głowa była zaprzątana innymi zadaniami związanymi z rozwojem. Teraz wiem, że dało się to pogodzić, ale wiecie sami, że czasem nam się wydaję, że coś jest pilniejsze od drugiego, a w efekcie nie jesteśmy w stanie skupić się ciągle na jednym i tym samym. Przynajmniej ja tak mam. Druga sprawa to taka, że ruch fizyczny jest ważny dla naszego ciała i psychiki. Zmęczenie podczas intensywnego ruchu oczyszcza naszą głowę ze złych myśli, a nasz organizm z toksyn. Sport wzmacnia do dalszego działania nie tylko na kolejnych treningach, ale też w innych obszarach naszego życia. Na jesień wzięłam się w garść, wyciągnęłam wnioski, przygotowałam plan działania (konkretne dni i godziny treningów, plan ćwiczeń ) i zapisałam się na siłownię. Plan jest realizowany od listopada do kwietnia, potem będzie podsumowanie i zapewne będą kolejne wnioski pracy nad sobą.

Rozwój

Tutaj sporo się podziało. Niestety a może stety nie podzielę się ze wszystkim co zrobiłam w tym roku w zakresie rozwoju, ponieważ niektóre sprawy się toczą i wierzcie mi, że jeszcze wiele pracy przede mną, aby czymkolwiek się pochwalić. Jedno jest pewne, że jest to coś, co cholernie jest ważne dla mnie i bardzo tego chcę. Jednak, aby to zrealizować muszę się temu oddać i pod tym kątem zeszły rok nie do końca się udał. Wiem, że nie siedziałam na dupie i nic nie robiłam, bo aż tak źle nie było. Po pierwsze były inne sprawy do załatwienia, po drugie szukałam właściwej drogi, aby tym projektem ruszyć tak porządnie. Mimo wszystko poniosłam porażkę w tej kwestii, bo wiem, że spokojnie mogłam zrealizować część planu. No cóż, trzeba dostać po dupie, aby się zabrać poważnie do roboty.

Oprócz tego ukończyłam trzy kursy dotyczące rozwoju, który jeden z nich był związany z ww. tajemniczą sprawą. Cholernie wyczerpujący, że aż się mózg palił. Faaajnie było, ale na dłuższą metę nie chciałabym tak żyć. Na szczęście trwało to tylko 3 miesiące. Wiele czasu mi zajęło, aby mogłam się pozbierać po tak intensywnym i bogatym merytorycznie kursie. Mega rozwijające. Był to strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o zakup tego kursu.
Kolejne kursy to kursy oferowane przez Panią Swojego Czasu. Sporą mnie uświadomiły o sobie, o tym co to czas i jak z nim dysponować…po swojemu. Poza tym Ola Budzyńska jest też moim super odkryciem w 2017 roku. Jej postawa, poglądy na wiele tematów się pokrywa z moimi oraz jest cholernie autentyczna i bezpośrednia. Za to ją bardzo cenię. Oprócz jej kursów, kupiłam jej książkę i biorę udział w jej darmowych webinarach. Powinnam napisać osobny artykuł o niej, bo serio jest warta uwagi.

Na koniec moje największe osiągnięcie w zakresie rozwoju a zarazem spełnienie mojego marzenia jak na razie w małej części, ale liczę, że wkrótce będą widoczne efekty z tej nauki i włożonego wysiłku. Na początku 2017, dokładnie 1 lutego, rozpoczęłam naukę języka angielskiego w praktyce, czyli przełamałam lody i zaczęłam rozmawiać po angielsku. Od lat było to moim wielkim marzeniem. W końcu go realizuję i mam odwagę się pochwalić, może dlatego, że po roku pracy nad tą umiejętnością, czuję naprawdę spory postęp. Wszystko dzięki niesamowitej osobie jaką jest Domilingua. Uczy angielskiego i inne języki takimi trikami, że jestem w szoku, a co najważniejsze, że ja widzę efekty jej metody nauczania. Uwierzcie mi, że cholernie się cieszę z tego, że jestem na właściwej drodze z właściwym mentorem w tej dziedzinie. O tym też powinnam napisać osobny post.

Ludzie

W zeszłym roku odbudowałam pewne znajomości po latach, z których baaardzo się cieszę. Teraz jak na to patrzę, to niesamowite jest to jak los co jakiś czas krzyżuję życie tych samych ludzi. Ekscytujące!

Najbardziej się cieszę, że mój związek z Krzysiem się pogłębił i myślimy o wspólnej przyszłości, także czekają nas zmiany, czy nastąpią w tym roku, nie wiem? Jedna sprawa jest do poprawienia. Musimy więcej czasu spędzać poza domem w różnym formacie: wycieczki jednodniowe, koncerty, spektakle, rowerowe wypady, kawa na mieście czy tylko spacer po lesie. Oboje to lubimy i wiem jak pozytywnie to wpływa na jakość naszego życia.

Odzyskałam znajomość z Anią, z czego się bardzo cieszę, bo okazało się, że po długim braku kontaktu podążałyśmy w tym samym kierunku, czyli w slow life. Kiedy udało się nam styknąć na Skypie (Ania mieszka w Norwegii) poczułam radość i brak granic. A nie uwierzycie, że to OFF Festival mnie natchnął, aby się odezwać do starej znajomej…och ten OFF…tak tak wiem, mam zaległy post z relacji tegorocznej i zeszłorocznej. Zrobię to w cyklu ‘wspominajki’.

Druga znajoma to moja dawna dooobra dusza, która kiedyś była moją wychowawczynią i mocno mnie wspierała, Pani Hania, tzn. Hania (już nie jestem dziewczynką, aby mówić na Pani hehe). Wydaję mi się, że w owym czasie ona bardziej we mnie wierzyła niż ja sama. Dziś po tyyylu latach czuję, że jest mi bliska. Bardzo chcę podtrzymać tą relację!

Kolejna osoba to moja wychowawczyni z podstawówki. To już w ogóle ciekawa historia to opowiedzenia w osobnym tekście (Boże kiedy ja to zrobię! 😉 ). W zeszłym roku napisałam list do P. Kośny. Chciałam dać jej znać, że u mnie całkiem dobrze się wiedzie, ponieważ P. Kośny jest jedną z tych osób, która w okresie dzieciństwa miały duży wpływ na moje życie. Od 18 roku życia wysyłałam jej kartki z wakacji i na święta z sporą notką co w danej chwili u mnie się dzieje. Zdarzało się, że dostawałam od niej piękne listy i tak zdarzyło się w 2017r. W zamian za to, że wysłałam jej swoje zdjęcia, otrzymałam jej aktualne zdjęcie. Mega poruszyło to moje serce!

Również bardzo się cieszę, że udało mi się pokazać moim siostrzeńcom rąbek moich zajawek. Aktywnie czas z nimi spędzony zaliczam do największej frajdy. Ucząc ich jazdy na snowboardzie, wspólnie jeżdżąc z nimi na rowerze i odwiedzając industrialne miejsca były moimi pomysłami zbliżenia się do moich najmłodszych krewnych, a jednocześnie kształtować ich postawy do życia. Udało się, stałam się dla nich autorytetem, z czego jestem cholernie dumna.

Sporo czasu przeznaczyłam na bliskich, wyraźnie ograniczając swoje środowisko do minimum. Dzięki temu spokojnie mogłam się skupić na tych najważniejszych. Czuję, że w przyszłości to przyniesie niematerialną korzyść w postaci bliskości, scalenia i rodzinnej miłości na dobre i na złe.

Żałoba

Niestety było coś, co w 2017r będzie mi się źle kojarzyło, będą to bardzo złe wspomnienia. Wszelkie poniesione porażki, potknięcie czy błędy jestem w stanie zrozumieć, wyciągnąć wnioski i starać się je nie popełniać. Czasami dzieją się rzeczy, na które nie mamy totalnego wpływu. Na dodatek wyskakują tak znienacka, że na bardzo długo tkwią w naszych głowach i sercach. Tak było z samobójstwem mojego idola Chestera Benningtona. Zwaliło mnie to z nóg. Dłuuuugo chorowałam, w jakimś sensie nadal choruję. Nie potrafiłam pozbierać myśli a co gorsza zrozumieć. Zdarzyło się to tuż przed OFF Festival, który z tego powodu inaczej przeżyłam…w żałobie. Przez wiele miesięcy nie potrafiłam słuchać muzyki Linkin Park. Bałam się tego, dopiero pod koniec roku przypadkowe utwory i raczej z tych starszych płyt byłam w stanie posłuchać. Mimo wszystko nadal nie potrafię się przemóc i słuchać LP z wyboru. Ciągle to jeszcze jest we mnie. Dlatego ten wątek w 2017 roku był dla mnie najtrudniejszy i mocno bolesny, bo…przez te wydarzenie wróciły moje demony z przeszłości. Niestety takie bywa życie. Nie zawsze jest kolorowo. Ja zwykle w takich sytuacjach się zamykam w swoim świecie i mało kto wie z czym się borykam. Dziś jest lepiej, ale śmierć Chestera dała mi spooooro do myślenia….oj sporo! Jedno jest pewne, życie jest zbyt kruche, aby nic z nim nie robić!

Przełomowy 2018?

Ten rok mnie utwierdził, że podążam właściwymi drogami i czuję, że dzięki temu czeka mnie wiele ciekawego w 2018r., w sumie część już się toczy i pewnie za jakiś czas będą z tego efekty. Przez to drzemie we mnie zarówno podekscytowanie jak i strach przed nowym. Rok 2017 nie został zmarnowany, ale również poniosłam porażki organizacyjne i emocjonalne. Każda z nich bardzo wiele mnie nauczyła, i w sumie nadal uczy, oraz uświadomiła jak wiele pracy czeka mnie w różnych obszarach mojego życia. Zyskałam jeszcze większą pokorę. Jasne, sporo już zrobiłam. Na pewno jestem dalej niż bliżej. Jednak chcę w tym roku dopracować mój jeden projekt życiowy, o którym wcześniej wspomniałam i powiem szczerze, że to jest w tej chwili numer jeden. Cała reszta to kontynuacja tego co już w swoje życie wprowadziłam, co nieco zmodyfikowałam plan działania, jednak najbardziej zależy mi na “tym” co jest owinięte na razie tajemnicą!

Rok 2018r. rozpoczęłam z niepowtarzalną energią i pozytywnym myśleniem, ale tak wyjątkowo i intensywnie. Dłuuuugo tak nie miałam. Mam przeczucie, że ten rok będzie wyjątkowy, ale pod warunkiem włożenia ogrom pracy w to co chcę osiągnąć.  Łatwo nie może być i nie musi skuli mnie. Frajda z tego jak się zmieniamy dzięki zdobywaniu nowych umiejętności krok po kroku jest ekscytująca. Teraz trzeba realizować plan i wyczekiwać nadchodzące szanse nie bojąc się, że od czasu do czasu nadarzą się potknięcia, która tak naprawdę stanowią źródło o nas samych!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.