moje seniorki
Blog,  LIFESTYLE

MOJE SENIORKI – projekt obywatelski

Jakbym miała wskazać co najlepszego spowodowała pandemia to powstanie mojego obywatelskiego projektu – moje seniorki! Mieszkam w Ligocie w Katowicach od  15 lat, ale dopiero pandemia spowodowała że poznałam swoje sąsiadki-seniorki. Rok temu nie wiedziałam jak wyglądają, jak się nazywają i jak żyją, dziś wiem o nich całkiem sporo. Jednak najbardziej się cieszę, że mam szansę żyć w dobrosąsiedzkim miejscu. Chyba w dzisiejszych czasach każdy marzy, aby wokół jego domu żyli sąsiedzi, na których wzajemnie można polegać.

SPIS TREŚCI:

  1. Proszę – to mój telefon!
  2. Poznajmy się poprzez zakupy
  3. Moje seniorki w klimacie świąt
  4. Wdzięczność córki
  5. Kawki i pogaduszki
  6. Obiadki, spacery i smartfon
  7. Módl się za mnie!
  8. Wspólna pierwsza pizza
  9. Rezultat projektu MOJE SENIORKI
  10. Podziękowania dla pomocnika

Proszę – to mój telefon!

Kiedy w Polsce pojawił się koronawirus, rząd podjął decyzję, aby wprowadzić lockdown. Powstało mnóstwo ograniczeń i zaleceń jak przez ten czas działać. Między innymi pilne było, aby pomagać seniorom, bo ta grupa jest najbardziej narażona na śmiertelne skutki spowodowane przez Covid-19. Poczułam, że trzeba aktywnie zaangażować się i zadziałać w obrębie swojego środowiska. Tutaj była ważna postawa i działanie.

Mieszkam w bloku, w którym mieszkają seniorzy, a dokładnie seniorki. Dlatego w sobotę 14 marca 2020 r.  z samego rana zapukałam do drzwi moich sąsiadek. Czułam stres, ale wiedziałam, że muszę to zrobić. Również wiedziałam, że moje seniorki – sąsiadki mogą mnie nie kojarzyć i najbardziej obawiałam się, że mi nie zaufają. Najważniejszy cel był taki, aby zostawić im swój numer telefonu i zaoferować szczerą pomoc w tych trudnych czasach.

Poznajmy się poprzez zakupy

Na odpowiedź na ofertę nie musiałam długo czekać, co w głębi duszy mnie bardzo ucieszyło, bo pierwsze lody zostały przełamane. Pierwsze zakupy były trochę trudniejsze, bo nie znałam preferencji tych seniorek, więc musiałam trochę działać intuicyjnie. Z każdymi kolejnymi zakupami poznawałam bardziej co dana sąsiadka lubi a za czym za bardzo nie przepada. Ale to nic. Fantastyczne jednak było, że z każdymi zakupami coraz bardziej poznawałam moje seniorki. To jakie są, co lubią a czego nie cierpią, jak na co dzień żyją. Świadoma byłam, że zachodzą między nami dobrosąsiedzkie, a nawet mogłabym rzec przyjacielskie relacje. W taki oto sposób jestem od roku w bardzo dobrej relacji z sąsiadkami: p. Krysią (69 lat) i p. Ireną (87 lat). 


Moje seniorki w klimacie świąt

Pierwsze święta w obecności moich seniorek to była Wielkanoc 2020, które odbyły się podczas lockdownu w Polsce. Bardzo trudna a zarazem nowa sytuacja, sprawiła, że wielu seniorów te święta spędziła w samotności. Ja postanowiłam sprawić radość moim sąsiadkom. Oprócz zrobienia im dużych zakupów, upiekłam im świąteczną babkę i dodałam gałązki bazi i zielonego, aby dodać im świątecznego klimatu. Kontakt wtedy był bardzo ograniczony, bo nie zbyt wiele wiedzieliśmy o koronawirusie, w związku z tym wszelkie rzeczy zostawiałam im pod drzwiami i odchodziłam, aby nic im złego nie przypałętać.

Inaczej już wyglądały Święta Bożego Narodzenia. Po wielu miesiącach, moje seniorki i ja zbliżyłyśmy się do siebie. Zniknęły też obawy przed bliższym fizycznym kontaktem, wręcz stały kontakt sprawił, że spotkania były coraz dłuższe. Podczas Świąt Bożego Narodzenia wzajemnie sprawiliśmy sobie prezenty. Kochane sąsiadki obdarowały mnie słodyczami i innymi pysznościami, a ja podarowałam im prezenty w stylu diy. Podczas tego okresu, było dużo szczerej radości i wdzięczności po obu stronach. To chyba najbardziej zapamiętam. 

Wdzięczność córki

Cały paraliż jaki powstał z powodu Covid-19 spowodował, że wielu naszych rodaków nie mogło przybyć do kraju przez dłuższy czas. Oznaczało to, że wielu seniorów nie miało kontaktu ze swoimi bliskimi. P. Irena (86 lat) jest seniorką, która już nie wychodzi z domu. Ma problemy z poruszaniem się, więc potrzebuje bieżącej pomocy, choć powiem Wam, że zadziwia mi jej pamięć i dobry wzrok. Zawsze pamięta, że trzeba się rozliczyć ze mną za zakupy (nigdy nie musiałam o tym wspominać), że trzeba opłacić rachunki i wziąć odpowiednie leki. P. Irena to dobra dusza, ma bardzo szczery uśmiech i uwielbia swoją niezależność oraz święty spokój.

Gdy skończył się lockdown, córka p. Ireny – p. Basia mogła przyjechać do Polski i zobaczyć się z mamą. Przy okazji miałam przyjemność ją poznać i …  doświadczyć niespodziewanej wdzięczności za opiekę nad jej mamą. Najbardziej mnie wzruszyła kartka, bo odebrałam to jako taki mega szczery gest podziękowania. Dzisiaj z p. Basią jesteśmy w stałym kontakcie. Gdy tylko przyjeżdża do Polski spotykamy we trójkę na kawie i ciastku, aby porozmawiać.

Również poznałam drugą córkę p. Dankę, która również mieszka w Niemczech. Obie Panie wiedzą, że mogą liczyć na moją pomoc. Takie momenty już zaistniały, w których moja obecność i stały kontakt z córkami Pani Ireny pozwalał kontrolować niepożądaną sytuację.

Kawki i pogaduszki

Tak jak wcześniej wspomniałam, zbliżyłyśmy się, więc dzisiaj spotkania są już dłuższe niż na początku, kiedy zostawiałam zakupy pod drzwiami. Są dłuższe rozmowy, szczere uśmiechy. Przy śląskich szlagierach, bo obie Panie są fankami śląskiego radia, wspólnie pijemy kawkę i piwo, ale na pół, bo żadna z nas nie jest w stanie wypić całego piwa, uwierz mi, ja też nie potrafię! Moje seniorki otwarły się przede mną, opowiadając o swoim życiu. Każda z nich miała ciężko. Powierzając mi wiele skrytych historii.

Z czasem miały odwagę prosić o większą pomoc niż tylko zrobienie zakupów czy opłacenie rachunków. A czasem muszę mocno zasugerować, że mogą na mnie liczyć i konkretnie wskazując, że daną rzecz zrobię. Dzięki temu one czuły się pewniej i świadome, że jest tu ktoś  w pobliżu. Najpiękniejsze jest to, że bardzo przyjemnie i bez skrępowania mi się z nimi rozmawia, pije kawę czy piwko. Wspólne rozważania na temat życia, przeszłego, teraźniejszego i przyszłego, są bezcenne. A wiesz czemu? Bo każdy senior posiada coś, co my młodzi jeszcze nie posiadamy – mądrość życiową. My musimy do tego dochodzić całe życie, a moje seniorki już to posiadają. Pozostaje mi tylko się tym inspirować i delektować.


Obiadki, spacery i smartfon

Jedna z nich, p. Krysia (69 lat) regularnie przyrządza nam domowe obiadki. Te obiady to miazga, tak pyszne, że brak słów. Nie ukrywam, że nieraz te obiady ułatwiały naszą codzienność a i też połechtały nasze kubki smakowe. Bliskość spowodowała, że z tą wspaniałą kucharką już nawet udało się pójść na wspólny spacer. W planach jest ją zabrać do moich drzewek: PAN BUKOWSKI I MIKOŁAJ – I URODZINY. Podczas tych przechadzek rozmawiamy, śmiejemy się i przede wszystkim wykonuje ruch fizyczny, tak bardzo potrzebny dla zdrowia.

Oprócz tego, pomogliśmy (Krzyś wybrał i zamówił) p. Krysi z telefonem, a dokładnie jego zakup i konfigurację. No i przede wszystkim, uczyłam sąsiadkę jak obsługiwać ten smartfon. To było pięknie doświadczenie pokazywać p. Krysi możliwości jaki daje internet. Na początku się krępowała, ale z czasem zobaczyła, że podstawy ogarnia i nie są tak skomplikowane. Od początku była otwarta, mimo że pierwsze informacje były dla niej kosmiczne, to się nie poddaje. Chcę podkreślić, że jej otwartość na obsługę smartfona jest prawidłowym podejściem do nowinek technologicznych. Ja zapewne będąc w jej wieku, też będę musiała się wielu rzeczy uczyć. To po prostu jest pouczające dla mnie.

Oprócz tego P. Krysia (69 lat) została sprezentowana sportowa opaska, by mogła monitorować swoją codzienną aktywność. Z kolei P. Irenie (87 lat) kupiliśmy telefon komórkowy dla seniorów i również ją przyuczyłam do jego podstawowego korzystania.

Módl się za mnie!

Nawet nadeszła sytuacja, w której ja młoda osoba musiała prosić moje seniorki o pomoc, a dokładnie o głęboką modlitwę za moje zdrowie. Na początku tego roku odwarstwiła mi się siatkówka w lewym oku i pilnie byłam operowana. Potem znowu przeszłam kolejną pilną operację. Sytuacja poważna, ale byłam w głębokiej wierze, że wszystko będzie dobrze. Moje kochane sąsiadki głęboko się modliły za mnie! Niczego bardziej wtedy nie potrzebowałam jak szczerej modlitwy i wsparcia.

Gdy wracałam albo ponownie wybierałam się do szpitala, p. Krysia zrobiła pyszne ciasto i obiad dla mnie i Krzysia. Tak sama od siebie, okazując mi duże wsparcie i opiekę. Po prostu zamieniły się role i teraz ja byłam bardzo im wdzięczna za wszystko co były w stanie zrobić.

Zdradzę Ci, że p. Krysia to wspaniała kucharka, więc jemy same domowe pyszności.

Wspólna pierwsza pizza

Nadarzyła się również okazja, aby poszerzyć horyzonty moim starszym sąsiadkom. Oprócz nauki korzystania ze smartfona czy pomocy przy zakupach, mogłam im odrobinę pokazać inne smaki kuchni świata. Największą atrakcją była pizza. Pani Irena (87 l.) i p. Krysia (69 l.) po raz pierwszy w życiu jadły najbardziej znaną na świecie potrawę kuchni włoskiej. Wspólnie we czwórkę biesiadowaliśmy delektując się pizzą prosto z pieca. Okazją do tego był Dzień Kobiet a Krzyś z tej okazji obdarował nas kwiatami i pysznościami z pizzerii. 

Bacząc ukradkiem na tą chwilę, dostrzegłam, że w życiu jest coś takiego, że przez całe życie mamy szansę odkrywać coś nowego, nawet jeśli są to małe rzeczy. Co najważniejsze, te małe rzeczy, w tym przypadku pizza, cieszą niezmiernie.

Rezultat projektu MOJE SENIORKI

Koronawirus mocno skomplikował nam wszystkim życie, dosłownie na całym świecie. Jak z każdej trudnej sytuacji, dzieją się również dobre rzeczy. Taką dobrą sprawą jest projekt MOJE SENIORKI, który powstał spontanicznie i z poczucia odpowiedzialności za słabszych podczas pandemii. Nie było żadnej strategii czy planów, było natychmiastowe działanie, które z czasem ewoluowało w coś głębszego. 

Rezultatem tego jest, że:

  • dziś wspólnie żyjemy w bloku w dobrosąsiedzkich warunkach,
  • aktywnie i konkretnie mam okazję pomagać słabszym,
  • otaczam się dobrem i mądrością jaka płynie od moich sąsiadek,
  • poznaję świat seniorów i ich potrzeby,
  • moje seniorki mogą liczyć na bezpośrednią pomoc i bezinteresowną opiekę,
  • sąsiadki zyskały obecność nowej osoby w swoim życiu,
  • doświadczamy wzajemnej autentycznej relacji międzyludzkiej, 
  • doznaję niezwykłej wdzięczności z ich strony.

Ciężko spisać wszystkie wspomnienia z całego roku związane z pomaganiem seniorkom z mojej klatki, ale nadmienię, że niezwykle mile wspominam gdy p. Krysia zgodziła się mi pomóc w pakowaniu darów w ramach Szlachetnej Paczki 2020 dla katowickich seniorów: pani Joanny i pana Ludwika. O takich chwilach się marzy, aby działać wspólnie dla innych!

Podziękowania dla pomocnika

Chcę również wyraźnie podkreślić, że w projekcie Moje seniorki regularnie pomaga Krzyś. Robi z tą wielką chęcią i zadowoleniem, że robi coś bardzo dobrego dla innych i potrzebujących. Jestem bardzo mu wdzięczna i cholernie dumna, że jest tak dobrym mężczyzną. Po prostu jest najlepszym pomocnikiem na świecie we wszelakich projektach jakie wymyślę. Ten człowiek w ogóle zasługuje na osobny artykuł! Kto wie, może taki wpis tutaj się pojawi. 😉

Projektów w swoim życiu sporo realizuje. Wynika to z mojej potrzeby działania, ale też często z życia. Projekt “Sprzątam las” czy “Moje seniorki” wynikły akurat z życia, które dopiero później zostały nazwane projektami. Jestem spontaniczną, bardzo aktywną i energiczną osobą, która musi coś robić, musi próbować i działać. Bardzo lubię zmiany i obserwować proces tych zmian. Jestem również zwolenniczką samodyscypliny, więc jeśli w coś wchodzę, tak od serca, to wykonuje to z wytrwałością. 

Na moim profilu na Instagramie jest wyróżniona relacje pod nazwą “mojeSeniorki” z przebiegu tej akcji z pierwszego roku działania, do której warto zajrzeć! Jeśli spodoba Ci się zawartość, to zaobserwuj moje konto, aby oglądać inne moje projekty obywatelskie i ekologiczne.

ulmastyle | Instagram


Jeśli uważasz wpis za wartościowy, proszę podziel się z innymi! Zrobisz coś dobrego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.