Blog,  Katowice,  LIFESTYLE

INDUSTRIADA 2017: “W rytmie maszyn”

W tym roku pogoda w dniu INDUSTRIADY zapowiadała się nieciekawie. Nie było gorko*. Nawet miało lać i miały występować burze, jednak klara* przegoniła czorne* chmury i czuwała nad INDUludkami. Co roku obstaluje* sobie harmonogram “Moja Industriada”. Używam do tego webową aplikację dostępną na stronie internetowej INDUSTRIADY. Co roku śmigam po industrialanych obiektach w odziane kulturę z wyższej półki. Co roku realizuję małe zadanko na rzecz Szlaku Zabytków Techniki i wracam do domu zachwycona oraz z wielką taszką* wrażeń.

*gorko – gorąco
*klara – słońce
*czorne – czarny
*obstalować – planować
*czorne – czarne
*łachy -ubrania
*taszka – torba
Gadżety zgarnięte po INDUSTRIADZIE 2017

20170611_165746

Nikiszowiec z okna zabytkowego magla w Oddziale Etnologicznym Miasta Katowice,2017.

DSC01184

Zaczęliśmy furgać* od najpiękniejszego miejsca na Śląsku, od osiedla robotniczego Nikiszowiec. Zanim przejdę do Industriady, to chcę Wam powiedzieć, że te miejsce jest fenomenalne, bo ciągle, bez ustanku jest żywym Pomnikiem Historii Polski. Dosłownie żywym. Od początku powstania do teraz pełni taką samą funkcję – mieszkalną. Tutaj żyją ludzie z pokolenia na pokolenie, tutaj zasady są ciągle ustalane przez mieszkańców. Na bezrok* będą obchody 100-lecia istnienia całego osiedla, więc liczę na wielki fajer* w tym miejscu.

*furgać – latać
*fajer – impreza
*na bezrok – w następnym roku
Cafe Byfyj ,2017r.

20170610_122711

Jak się odwiedza Nikisz, obowiązkowo trzeba wejść do Cafe Byfyj na pyszne maszkiety* i oszałamiający kafyj*. Należy też wstąpić do Centrum Zimbardo i zaopatrzyć się w śląskie gadżety. Można tam siedzieć bez końca, ale w cołki dziyń* INDUSTRIADY czasu nie wiele, więc gibko* poszliśmy do nowo powstającej restauracji Śląska Prohibicja, luknonć* jak remont się łonaczy*. Przy wejściu młody karlus* mile witał gości. W środku szwendaliśmy się po każdym zakamarku Prohibicji i zastanawialiśmy się jak tu będzie fest gryfnie*. Otwarcie we wrześniu. Będą tu warzyć* kuchnię śląską, a wystrój nawiązywać do lat 20 XX wieku. Szefem kuchni restauracji została zwyciężczyni 5 edycji Master Chefa – Magdalena Nowaczewska, więc zapowiada się gryfne*, ślonskie jodło*. Nikisz to takie miejsce, w którym im dłużej się przebywa, tym więcej się odkrywa. Będąc tam wielokrotnie, za każdym razem wracam z roztomajtym*, niezwykłym doznaniem. Nierzadko to bywa za sprawą ludzi.

*maszkiety – ciasta, dobre jedzenie
*kafyj – kawa
*cołki dziyń – cały dzień
*gibko
*luknonć – spoglądać
*łonaczyć – robić, przebiegać
*karlus – młodzieniec, chłopak
*fest gryfny – bardzo ładnie, pięknie
*warzyć
*gryfne – fajne, smaczne
*ślonskie jodło – śląskie jedzenie
*roztomajty – rozmaite
Restauracja Śląska Prohibicja, 2017r.

DSC01058

DSC01060

20170610_132242

Zawitaliśmy do oddziału Muzeum Historii Katowic w Nikiszowcu, żeby wejrzeć* dwie ekspozycje muzealne: “U nos w doma na Nikiszu. We wnętrzu nikiszowieckiego mieszkania” oraz “Woda i mydło najlepsze bielidło. W pralni i maglu na Nikiszowcu”. W oddziale MHK można łobaczyć* wystawę obrazów Grupy Janowskiej, która chyta* za serce i cieszy ślepia*. Identycznie jest ww. ekspozycjami. Oprócz tego na miejscu była tymczasowa wystawa Marka Lochera – “Podziemie Nikiszowca-naszo gruba! Trzydzieści pięć fotografii przedstawiają ostatnie lata pracy kopalni Wieczorek, która wkrótce zakończy eksploatację węgla kamiennego. Autor, jest zafascynowany kopalniami od dzieciństwa, uchwycił życie na grubie* od początku do końca, każdy etap procesu wydobycia węgla. 190-letnia kopalnia “Wieczorek” jest integralną częścią osiedla robotniczego Nikiszowiec, więc po zakończeniu działalności obiekt powinien zostać przekształcony w muzeum, coś w stylu Zabytkowej Kopalni Guido w Zabrzu. Aż się o to prosi a mi sie marzy, aby zjechać szolą* na około 620m pod ziemie, bo taka jest głębokość eksploatacyjna tej kopalni.

Wystawa “Podziemia Nikiszowca – naszo gruba!“, fot. Marka Lochera

DSC01081

DSC01088

DSC01095

DSC01094

DSC01100

Wystawa stała “U nos w doma na Nikiszu. We wnętrzu nikiszowieckiego mieszkania” w Muzeum Historii Katowic, 2017r.

DSC01150

DSC01123

DSC01122

DSC01125

DSC01128

DSC01115

DSC01134

DSC01136

DSC01142

DSC01138

Jednak największą atrakcją tego dnia było spotkanie pani Doroty Grychtoł – urocza Pani emanująca niezwykłą śląską energią. Półgodzinna rozmowa z pozytywnie zakręconą emerytką, która z całym sercem kocha Śląsk i swoje miasto – Zabrze, dodała nam jeszcze większego power’u do życia. Wierzcie mi, że miejsce spotkania to nie przypadek. Zabawne, że znowu zadziałała zasada “swój swojego przyciąga”. Kocham takie chwile! Uwielbiam poznawać ludzi, którzy w pełni korzystają z życia i są w tym wszystkim autentyczni. Taka właśnie jest pani Dorota. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję ją kiedyś spotkać.

Wystawa stała “Woda i mydło najlepsze bielidło” w Muzeum Historii Katowic, 2017r.

DSC01155

DSC01160

DSC01165

DSC01168

DSC01170

DSC01177

Grupa Janowska – twórcy sztuki naiwnej

DSC01190

DSC01189

DSC01187

DSC01186

W Oddziale Etnologii Miasta Muzeum Historii Katowice napotkaliśmy na interesujące zajęcia między innymi na warsztaty muzyczne “Teroz* górnik śpiewo” czy na warsztaty “Maszyny do gliny i z gliny maszyny”. Na pierwszych uczyli tradycyjnych pieśni i piosenek górniczych pod kierunkiem Beaty Lewandowskiej – etnomuzykolożki, zbieraczki i fascynatki pieśni tradycyjnych, a na drugich wykonano przy pomocy urządzeń mechanicznych gliniane fragmenty, a potem je łączono w model maszyny parowej.

*wejrzeć – zobaczyć
*łobaczyć – zobaczyć
*chycić – chwycić
*ślepia – oczy
*teroz – teraz
“Teroz górnik śpiewo! – warsztaty muzyczne, 2017r.

DSC01087

“Maszyny do gliny i z gliny do maszyny” – warsztaty, 2017r.

DSC01192

Wystawa stała “Z wizytą u Gawlika” – zwiedzanie Izby Śląskiej i Galerii, 2017r.

DSC01200

DSC01213

Potem furgnęliśmy* na kolejne osiedle robotnicze – Giszowiec. Zupełnie inne niż Nikiszowiec. Tu wejrzyliśmy* do Izby Śląskiej na “Wizytę u Gawlika”. Po raz pierwszy tam zawitałam. Tak, dobrze czytacie po raz pierwszy. Jeszcze wiele rzeczy mam do odkrycia na naszej czornej* ziemi, ale luzik wszystko w swoim czasie, bez spiny. Izba* jest urządzona na wzór tradycyjnego domu robotnika z Giszowca. W środku znajduje się zabytkowe meble, sprzęt kuchenny i przedmioty codziennego użytku oraz galeria obrazów wybitnego, nieprofesjonalnego artysty Edwarda Gawlika, który tworzył sztukę naiwną. Stąd obiekt nosi nazwę “Gawlikówka”. Za każdym razem kiedy jo żech* w Giszowcu przaja* spacerować uliczkami dawnej osady górniczej. Pobudza wyobraźnie jak kiedyś żyli Ślonzocy*, jaką tworzyli społeczność i jak zmagali się z codziennością. Obrazy Grupy Janowskiej, do której należał Edward Gawlik, jeszcze bardziej pobudzają naszą wyobraźnię. Moją kamratkę* zabrałam na właśnie taki spacer. Wiejski urok w dużym mieście zachwyca i uświadamia jaki Śląsk jest piękny i nietypowy. Osiedle Giszowiec, tak jak osiedle Nikiszowiec, to ciągle żywa tkanka historyczna, w wielu zabytkowych domkach żyją górnicze familijo* z pokolenie na pokolenie. Serdecznie polecam tą opcję na niedzielne popołudnie…z przednimi kamratami* oczywiście.

*furgnąć – biegać, latać
*wejrzeć – zobaczyć
*czorna – czarna
*izba – pokój mieszkalny
*jo żech – ja jestem
*przajać – bardzo lubić, kochać
*Ślonzocy – Ślązaki
*kamrat/ka – kolega/koleżanka
*familijo – rodzina

DSC01206

DSC01208

DSC01223

DSC01218

DSC01251

DSC01259

DSC01270

Osiedle górnicze Giszowiec, 2017r.

DSC01288

DSC01297

DSC01296

DSC01298

Teren Muzeum Śląskiego, 2017r.

DSC01300

“Parada Machina” – spektakl plenerowy Teatru Gry i Ludzie na terenie Muzeum Śląskiego, 2017r.

DSC01302

Na terenie za staryj grubie* “Katowice” uczestników INDUSTRIADY czekała intrygująca rajza*. Nie jedyna tego dnia, ale o tym później. Wiadomo, że INDUSTRIADA to Święto Szlaku Zabytków Techniki. Jeśli ktoś z Was jeszcze się nie kapnoł*, to już wie o co kaman. Główne działanie SZT to zachowanie dziedzictwa przemysłowego poprzez tworzenia życia kulturalnego w obiektach postindustrialnych. Na terenie Muzeum Śląskiego Teatr Gry i Ludzie przedstawili steampunkowy spektakl plenerowy “Parada Machina”. Zabrali widzów do świata napędzaną parą. Odwołanie się do wieku “pary i elektryczności” było sednem tego przestawienia. Postacie fantasy intrygowały się z uczestnikami, dzięki temu stali się częścią spektaklu. Rajza* prowadziła wszystkich do niespodzianki. Jednak, aby dotrzeć do niej, napotykaliśmy na roztomajte* przeszkody: awarie Rybomaszyny czy na kontrola surowej straży steampunkowej. Gwoździem programu była grupowa aktywność zarówno aktorów jak i widzów, którzy wspólnie wytwarzali energię. Eksperyment ekipy Rybomaszyny blank* się udał i to ze zdwojoną siłą, bo każdy odchodził z wielkim uśmiechem i pod wielkim wrażeniem. W głowię krążyło wielkie “WOW” przez długi czas od zakończenia nietuzinkowej rajzy* w rytmie maszyny, a dokładnie Rybomaszyny!

*za staryj gruba – dawna kopalnia
*rajza – podróż
*kapnonć się – zroozumieć, dowiedzieć
*roztomajte – różne
*blank – całkowicie

DSC01307

DSC01312

DSC01323

DSC01330

DSC01338

DSC01343

DSC01375

DSC01376

DSC01379

DSC01385

DSC01395

DSC01400

DSC01402

DSC01403

DSC01407

DSC01417

DSC01418

DSC01420

DSC01423

DSC01424

DSC01428

DSC01429

DSC01431

DSC01434

DSC01437

DSC01445

DSC01444

Całodniowe śmiganie po wydarzeniach w ramach INDUSTRIADY jest wielkim wysiłkiem, więc należy przewidzieć czas na fajrant* i na smaczny łobiod*. Mam swoje ulubione miejsce, które nigdy mnie nie zawodzi, a wręcz przeciwnie często zaskakuje w różnorakich smakach to Złoty Osioł Bar we­ge­ta­riań­ski. Niaaaam! Przepysznie, zdrowo i niedrogo! Ino maszkecić*. Na dodatek obsługa jest bardzo miła i pomocna. Pilnie potrzebowałam naładować knipsaparat* przed finałem INDUSTRIADY. Nie miałam przy sobie ładowarki. Podskoczyć do domu nie było opcji, więc warto było spróbować poprosić o pomoc. Pracownicy Osła okazali się życzliwi i udostępnili mi swój sprzęt. Czemu o tym pisze? Takie gesty wiele znaczą i są wartością. Podziękowałam z największym uśmiechem jaki tylko posiadam.

*fajrant – odpoczynek
*łobiod – obiad
*maszkecić – jeść coś dobrego
*knipsaparat – aparat fotograficzny
Złoty Osioł Bar Wegetariański, 2017r.

20170610_191209

Najedzeni cisneliśmy* do Gliwic. Właśnie w tym roku tam odbywał się finał INDUSTRIADY, a dokładnie na terenie za staryj grubie* “Gliwice”. Z nieczynnej kopalni powstał ciekawy kompleks ukierunkowany na rozwój i innowacje – Centrum Edukacji i Biznesu “Nowe Gliwice”. Tam czekała nas kolejna rajza w świat wyobraźni. Najpierw jednak posłuchaliśmy koncertów Yoachima i Max Brawury. Pokrążyliśmy po terenie Nowych Gliwic oglądając odrestaurowane obiekty poprzemysłowe oraz nowo powstałe budynki na cele edukacyjno-biznesowe. Miejsce ma duży potencjał. Trzymam kciuki!

*cisnąć – jechać
*za staryj grubie – dawna kopalnia
*rajza – podróż
Oddział Odlewnictwa Artystycznego – Nowe Gliwice, czyli tereny dawnej Kopalni “Gliwice”, 2017r.

DSC01490

DSC01479

Yoachim – koncert, 2017r.

DSC01486

DSC01487

DSC01488

Max Bravura – koncert, 2017r.

DSC01510

DSC01500

FINAŁ INDUSTRIADY – Podniebna podróż – widowisko plenerowe Teatru Tol

DSC01516

Wisienką na torcie tego dnia było muzyczno-taneczne widowisko „Podniebna podróż” belgijskiego Teatru Tol. Niezwykły moment. Unikatowy. Poczułam się jak w bajce. Zachwycający kunszt gry aktorskiej Belgów. Ich zdolności wokalne i taneczne powodowały gęsią skórkę. Jedynie czego żałowałam, że nie przygotowałam swoich mięśni z części szyjnej hehe, bo widowisko odbywało się głównie w … powietrzu. Teatr Tol obdzielił nas dużą dawką miłości. Ale nie tylko. Zwrócił uwagę, że międzyludzkie wartości są najważniejsze i zasiał myśl “Co w życiu jest najważniejsze?”. Może to brzmi trywialnie, ale w obecnych czasach to co banalne nieroz* okazuję się dla nas najtrudniejsze. Spektakl naszpikowany uczuciami. Wszystko po to, aby jak najsilniej doznać, wykorzystać nasze zmysły w celu wgłębienia się w przekaz belgijskiego teatru. Proste – kochajmy się i nie bójmy się o tym mówić! Wiem, wiem życie nie jest takie proste, ale czy nie warto pomyśleć o tym bardziej wnikliwie? W każdym razie nietypowa forma sztuki wzbudziła ogromny podziw a spektakularny finał “Podniebnej podróży” spowodował masową ekscytację INDUludków. Owacja widzów nie miała końca…tak było pięknie w Gliwicach!

DSC01539

DSC01522

DSC01520

DSC01529

DSC01542

DSC01544

DSC01545

Generalnie takich przepięknych chwil nie powinno się miewać za często, bo co za dużo to nie zdrowo. W życiu jest ogrom atrakcji, ale sztuką jest wychwycić te perełki, które ni ino* są gryfne* dla ślepi*, ale dostarczają do naszego wnętrza pewnego rodzaju doznania. Specyficzne doznania długo w nas kiełkują, aż dochodzi do procesu samo-edukacji a następnie zdobywamy wiedzę metodą empiryczną. Uwielbiam obserwować ten proces!

*nieroz – nieraz
*gryfne – przyjemne, fajne
*ni ino – nie tylko
*ślepia – oczy, oko

Teraz czas pochwalić się z wykonanego zadania na rzecz Szlaku Zabytków Techniki. Kiedyś ukończyłam kurs na przewodnika industrialnego, który zrealizowany został przez Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu we współpracy z Referatem Promocji Dziedzictwa Industrialnego Urzędu Marszałkowskiego oraz w partnerstwie z Samorządem Przewodników Turystycznych PTTK Województwa Śląskiego. Nigdy nie byłam przewodnikiem i daleko mi to tego, choć moje otoczenie twierdzi inaczej, jednak oni bardziej konkretyzują, że powinnam zostać katowickim przewodnikiem. Kurs w sam sobie był fantastycznym doświadczeniem. Sporo się dowiedziałam, wiele spraw pogłębiłam, choć na koniec miałam uczucie niedosytu…bo tak to jest z pasjonatami, że ciągle im mało. W trakcie kursu poznałam dużo bardzo ciekawych Ślonzoków*, jedni byli doświadczonymi przewodnikami w istniejących muzeach w poprzemysłowych obiektach jak na przykład w Zabytkowej Kopalni Srebra czy w Zabytkowej Kopalni Węgla Kamiennego Guido, a inni tacy jak ja – potencjalni przyszli przewodnicy. Uczestnicy byli w roztomajtych* wieku, czyli od studentów po emerytów. Wszystkich łączyła jedna rzecz – pasja do Śląska i jego dziedzictwa. Nie ważne ile kto wiedział, co na co dzień porabiał, skąd pochodził.

*ślonzoki – Ślązacy
*roztomajte – różne

Prowadzący zajęcia byli bardzo interesującymi osobami, jednak największe wrażenie na mnie zrobił – dr Adam Hajduga. Znacie to uczucie kiedy poznajecie kogoś podobnego do siebie, uluepionego z tej samej gliny co Ty. Albo znaczcie te uczucie, gdy poznajecie kogoś i odkrywacie, że ta osoba ma tą samą pasję co Ty i ma takiego samego bzika na tym punkcie co Ty. W tym momencie nie liczy się nic innego – tylko wzajemne nakręcenia się na temat wspólnej pasji. Ja miałam takie uczucie w stosunku do Pana dr Adama Hajdugi. Najlepsze zajęcia ever i co gorsza czas na nich szybko upływał. Mogłam słuchać bez końca. Mogłam bez ustanku czerpać tą pasjonującą energię jaka bije od dr Hajdugi. Cudne to było uczcie. Do teraz cieszę się niezmiernie, że miałam okazję poznać taką osobowość i posłuchać jego kolosalnej wiedzy na temat naszego i europejskiego dziedzictwa poprzemysłowego. Zdobyłam dużo informacji i głębszego spojrzenia na działanie promocyjnego naszego województwa. A co najważniejsze, w wielu kwestiach uzyskałam potwierdzenia swojej wiedzy, którą przez lata zdobywałam we własnym zakresie. Choć i tak mam wrażenie, że ciągle mało wiem!

A moim przewodnictwem jest tak, że samo w praniu wychodzi i zwykle prawie* jak najęta o Katowicach i o Śląsku moim bliskim, moim kamratom* i ich kamratom…i kolejnym kamratom…i tak dalej. Ostatecznie wszyscy kojarzą mnie z Katowicami, Śląskiem…gadulstwem, energią hehe. Po dwóch, trzech zdaniach od razu słuchać mój nadmiar energii i miłość do tego miejsca. Po prostu mom ptoka* na tym punkcie. Pasja prosto z serca. Najważniejsze, że jestem tego świadoma!

*prawić – opowiadać
*kamrat – kolega, znajomy
*mieć ptoka – mieć hobby

Dobra teraz przejdźmy do mojego malusieńkiego osiągnięcia jakim jest przekonanie kolejnej osoby do uczestnictwa w Święcie Szlaku Zabytków Techniki. To, że impreza istnieje, wie wiele ludzi, ale na czym ona dokładnie polega i co na niej można spotkać, już niestety już tak dużo uświadomionych, zarówno wśród mieszkańców Śląska jak i wśród przyjezdnych gości, nie ma. Dla sprostowanie, to nie jest tak, że w Industriadzie uczestniczy mało ludzi, wręcz przeciwnie. W tym roku INDUludków było ponad 84 tyś. mimo załamania pogody. Zeszłym roku pobito 90 tyś. uczestników. Nie mogę się doczekać kiedy nadejdzie edycja z 100 tyś. publicznością. No właśnie, aby tak się stało, trzeba wykonać mrówczą robotę. Ja ją wykonuje po swojemu.

Co roku przekabacam* nowe osoby, aby poczuły na własnej skórze co takiego jest niezwykłego w tej imprezie. Zaczynam od tworzenia planu z roztomajtymi* atrakcjami kulturalnymi zaproponowanymi przez organizatorów w poszczególnych obiektach. Wierzcie mi, od lat muszę wybierać i nie są to łatwe decyzje. Jednak zabierając nowego INDUludka kieruję się tym, aby zobaczył jak najwięcej dziedzictwa poprzemysłowego ubraną w kulturę, bo tym właśnie jest INDUSTRIADA. Uważam, że życie kulturalne to bardzo istotny aspekt życia człowieka, który mocno na niego oddziałuje. Kształtuje osobowość, poszerza horyzonty myślowe i zapewnia szczególne doznania. Dlatego cieszy mnie fakt, że mieszkam na Śląsku (oczywiście powodów jest o wiele więcej hehe), ponieważ tutaj nie doskwiera mi brak kultury. Co najważniejsze nierzadko buli się* za to symboliczną złotówkę. Dlatego w głębi duszy mam potrzebę promować INDUSTRIADĘ (w tym roku obyło się bez tego, bo skupiona jestem na realizacji swoich celów), uczestniczyć w tym wydarzeniu a przede wszystkim osobiście przekabacać najbliższych i dalszych kamratów* do fajerowania* Szlaku Zabytków Techniki. Mimo ograniczonego czasu najważniejsze zadanie dla INDUSTRIADY wykonałam. Z przyjemnością namówiłam koleżankę do uczestnictwa i wiem, że w jej świadomości mocno utkwiło przekonanie, że Święto Szlaku Zabytków Techniki to istna* kultura wysoka. Ona rod* z autentyczności imprezy, zdeklarowała się, że widzimy się bezrok.

*przekabacać – przekonywać, namówić
*roztomajte – różne
*bulić – zapłacić
*kamrat – kolega, znajomy
*fajerowanie – świętowanie
*istna – prawdziwa
*ona rod – ona zadowolona
*bezrok – za rok

DSC01514

Widzicie, bo ja mocno przaja* mój Śląsk, niebywale mocno. Rozumiem tą miejsce i tutaj czuję się najlepiej. Tutaj odkrywam świat i siebie. Tutaj nabieram siły do działania. Kiedy komuś chcę pokazać Śląsk to najczęściej chciałabym, aby to działo się w trakcie INDUSTRIADY. To taka perełka nad perełkami (zarówno śląskimi jaki i polskimi). Ujmuje wszystko co istotne dla Śląska tylko z taką małą różnicą, że jest to przyodziane w nowoczesne łachy* jakim jest kultura elitarna, która wywodzi się z głębi kopalnianych dusz Ślonzoków*. PYRSK!*

*przać – kochać, lubić
*łachy – ubrania
*Ślonzoki – Ślązacy
*pyrsk! – cześć

videoportaż INDUSTRIADA 2017 na moim kanale youtube – ulmastyle blog, a pełną fotorelacja znajdziecie na moim profilu – ulmastyle flickr

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.