Blog,  Dbam o siebie,  Katowice,  LIFESTYLE

Gyburstag, urodziny, birthday według moich zasad. Zdrowo, minimalistycznie i spokojnie.

Urodzinowy weekend minął szybko, ale za to zaczęłam nowy tydzień z uśmiechem. Mega się cieszę, ponieważ pięknie spędziłam czas z najbliższymi (zdjecia tutaj). W związku z tym, że mieszkanko mam małe, to mój gyburstag* musiałam rozłożyć na dwa dni. Co lepsze, jeszcze czekają mnie kolejne spotkania urodzinowe, w najbliższym czasie, więc jeszcze trochę się nacieszę. W tym roku mój gyburstag wypadł w sobotę. Idealnie, bo mogłam wykorzystać cały weekend. Pierwszego dnia odwiedzili mnie przyjaciele, drugiego rodzina. W następny weekend będą kolejne urodzinowe spotkania, także liczę że następny tydzień też zacznę z wielkim uśmiechem. Ogólnie cieszę się z jednego, że wszystko odbyło się tak jak chciałam, zgodnie z moimi oczekiwaniami i zasadami. Bez nerwów, pod kontrolą i z dużą dawką radości. Bardzo chciałam poczuć zorganizowanie i spokojne przygotowania. Śmiało mogę powiedzieć, że udało mi się to osiągnąć, mimo że nie uniknęłam wpadek hehe.

Winszowania.

20170820_152921

20170820_172323

Dużą pomoc otrzymałam od mojego szaca*, Krzysia. To jest inny chop łod* innych chopów. Jakoś taki łogarniety* i pomocny w każdej chwili. Fest łobrotny*. Ni ścima jaki łon fest gryfny*. Dzięki niymu* mogłam se skupić na warzyniu maszketów*. Trochę roboty miała, ale frajdę jeszcze większo kiery* moja familijo* i moi kamraty* wcinali maszkety, no i widzioła* na ich twarzach dupne* uśmiechy. Także godom Wom*, że warzynie mi sprawio wielko przyjemność.

Stół dla gości

20170819_184855

20170820_175731

Już Wam oznajmiłam, że od ponad roku żywię się zdrowym jedzeniem, więc domyślacie się chyba, że na moim gyburstagu tylko takie coś było podane, oprócz serowych ciastek, które otrzymałam od bliskiej koleżanki. Dla usprawiedliwienia były to swojskie ciasteczka, także wiecie, pychota! Jedzenie były zrobione zgodnie z moimi zasadami żywienia. Uznałam, że logistycznie będzie dobrze jak postawię wszystko w jednym miejscu. Każdy gość sam się obsługiwał, dzięki temu mogłam spędzić czas z gośćmi. Strzał w dziesiątkę. Wyszło sprawnie i pysznie. To był mój gyszynek* dla gości, czyli mój podstępny plan zachęcenia do zdrowego żywienia. Widząc zachwyty, byłam z siebie dumna, ale jeszcze bardziej cieszyłam się, że dostarczam im wiele dobrego a zarazem smacznego.

Maszkety!

20170820_175329

20170820_173538

20170820_173636

20170822_072841

Wkrótce będą dwa lata jak zdałam sobie sprawę, że przede wszystkim powinno się dbać o tych najbliższych, którzy są zawsze przy Tobie. Bez względu na wszystko akceptują Cię takim jakim jesteś. Kochają Cię za zalety i wady, za całokształt. Nie ważne czy mamy wspólne pasję czy podobny styl życia. To jest mało istotne. Ważne czy mamy te sam kręgosłup wartości. Właśnie wartoście są dla mnie najważniejsze i sobie uświadomiłam, że nie potrafię inaczej funkcjonować, nigdy nie potrafiłam, dlatego długo mi czasu zajęło, aby znaleźć swoją oazę. Obecny świat w wielu kwestiach mi bardzo nie pasuje. Ale cóż zrobić, żyć trzeba i jakoś sobie radzić! Teraz moi bliscy są na pierwszym planie, zasługują na to w pełni, bo są dla mnie najważniejsi i chcę ich obdarować tym co najlepsze.

Fest gryfne frele*

20170819_225528

Kamraty!

20170819_230135

Moja familijo!

20170820_190149

Szac i libsta! Szczęście.

20170820_194407

W dniu urodzin otrzymuje dużo życzeń od osób, z którymi na co dzień nie mam kontaktu. Za jednymi tęsknie a za innymi nie, ale bardzo doceniam każdy gest urodzinowy. Za tymi, którymi tęsknie, to w głębi duszy wierzę, że jeszcze kiedyś nasze drogi się połączą, choćby na chwilę. Zwłaszcza z niektórymi. Wierzę i do zobaczenia wkrótce.

W ostatnim czasie napłynęło do mnie dużo smutnych wiadomości. Przygotowując urodziny rozmyślałam o tym, ale też o tym czego najbardziej chciałabym. Mogłabym się skupić na sobie, na swoich pragnieniach, jednak uznałam, że tak czy siak to osiągnę, kwestia czasu, odwagi, wytrwałości a przede wszystkim świadomego działania. Jednak są sprawy, na które nie mamy wpływu, które spadają jak grom z jasnego nieba. Wstrząsają nami. Czujemy przerażenie i strach przed życiem. Zmieniamy się mimo woli. Wiecie o czym marzę? Marzę o tym, aby ze świata zniknęły nowotwory, depresje i wojny. Utrata tych trzech problemów spowodowałaby, że świat stałby się mniej przerażający i mniej brutalny. Te utrapienia chciałabym zrównać z ziemią, bo mogą dopaść każdego z nas albo naszych bliskich. Te bolesne twory są tak blisko nas, że nie można tego bagatelizować i co gorsza nie ma recepty na to, aby tego uniknąć i siłą woli musimy się nauczyć z tym żyć.
Wiem, musimy żyć i walczyć o swoje wartości, choćby po to, aby jakiś mały procent Ciebie zmieniał ten świat na lepsze, aby Twoja dobra cząstka popłynęła w świat jak najdalej. Dzielmy się tym. I tu przechodzę to mojego ostatniego życzenia urodzinowego.

Gyszynki palce lizać.

20170820_231320

W ostatnich kilkunastu latach świat się niesamowicie podzielił, prawie w każdej kwestii. Codzienność stała się jedną wielką linią dzieląca tych albo na tych. Nie chcę się rozpisywać jakich tematów dotyczą te podziały, bo prawda jest taka, że w tej chwili dotyczą wszystkiego. Ludzie są mnie odporni, bardziej wycofani i co gorsza mniej autentyczni. Świat zapiernicza jak oszalały. My za tym światem biegniemy jakby to był najważniejszy maraton w życiu, a to g..no prawda. Nie zastanawiamy się na tym jak to wszystko nas zmienia, jakimi stajemy się ludźmi. A stajemy się coraz słabsi. Kondycja obecnych społeczeństw jest tak licha, że podstępne zła takie jak nowotwory czy depresje zbierają w łatwy sposób śmiertelne żniwa. Te zmory mają fest ułatwioną drogą, aby dopaść któregoś z nas, dlatego coraz bardziej będziemy odczuwać niepewność przed przyszłością. Więc, Moi Drodzy, weźcie za pachy odwagę i swoje wartości (warto odwołać się do swojej przeszłości, tam tego pełno znajdziecie), a następnie zmieńcie swoje życie. Zwiększcie swoje szanse na zdrowe, szczęśliwe życie. Nie pędźcie tak, nie śledźcie wszystkiego, nie udowadniajcie jacy jesteś super wielcy przed innymi. Nie jesteście alfą i omegą, nie jesteście nie wiadomo kim, aby cokolwiek komuś udowadniać. Broń boże nie ma na myśli, żeby nic nie robić, wręcz przeciwnie. Działajcie ile chcecie, ale zgodni z tym co potrzebujecie, dla siebie, dla lepszej wersji siebie, dla swoich wartości. Jednak w tym wszystkim ważne jest wiedzieć kiedy powiedzieć sobie dość. W tym jest szkopuł. Pomyślcie nad tym. Nauczcie się tego. To trudna droga, ale prowadzi do szczęścia. Czyż nie jest warte odnalezienia?

Teraz mam w mózgu fajnisty łach do warzynia. Mega radocha jak widać na zdjęciu.

20170820_213057

Takie mam marzenia dla mojego małego i dużego świata. Wiem, że sporo robię, aby ten świat był lepszy, zdrowszy i radośniejszy, ale jeszcze bardziej mnie umocni w tym co robię, jak Wy się dołączycie. Nie musicie robić dużo, wystarczy dziennie zrobić coś małego dla swojego otoczenia. Pewnie już wiele robicie, nawykowo, ale kiedy uświadomicie sobie, że to ma wpływ na nasz świat, nawet te minimum działania, to będzie czuć, że warto robić więcej i w ten sposób staniemy się jedną wielką siłą, która pokona nie jedno zło! Warto podążać tą drogą. Nie jest gwarancją, ale jest szansą, a to dużo znaczy, nawet nie zdajemy sobie z tego sprawę.

Chowcie się*!

ulma

gyburstag* – urodziny
szaca* – narzeczony
chop łod* – mężczyzna od
łogarniety* – ogarnięty
łobrotny* – zaradny
fest gryfny* – super fajny
niymu* – niemu
warzyniu maszketów* – gotowanie dobrego jedzenia
kiery* – kiedy
familijo* – rodzina
kamraty* – przyjaciel
widzioła* – widziała
dupne* – ogromne, wielkie
godom Wom* – mówię Wam
gyszynek* – prezent
frele*– dziewczyny
libsta* – narzeczona
Chowcie się* – Do zobaczenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.