Blog,  Katowice,  LIFESTYLE,  rower

Bike trip: 35 km na trasie KATO-RUDA ŚLĄSKA-KATO

Kiedy pojawia się wiosenny dzień z temperaturą sięgającą 18 stopni Celsjusza i wolny od pracy ma się wrażenie jakby Bóg przed Tobą niebo uchylił. Po ponurej aurze dominującej przez ostatnie kilka miesięcy, w tym brak pięknych widoków białej zimy i nikłe warunki do uprawiania sportów zimowych, nadszedł optymistyczny czas – WCZESNA WIOSNA. Dookoła jeszcze brak soczystej zieleni, ale już można dostrzec drzewa w rozkwicie czy kwitnące krzewy. Najpiękniejsze jest moment kiedy Twoje płuca wypełniają się świeżym powietrzem a przyjemny wiatr łaskota Twoją skórę.
Wybrałam się na rower w pierwszą cieplutką niedzielę w tym roku (4 kwietnia) i dałam się ponieść wiosennej aurze. Po pierwsze zatęskniłam za moim sprzętem, po drugie jest to dla mnie najlepsza forma aktywności, która wspaniale oddziałuje na moje ciało i duszę. Uczucie jazdy na kole* po długiej przerwie jest obłędne, zwłaszcza po żmudnej przerwie jakim była zima “bez zimy”. Pyndalowanie* kołem stwarza świetne warunki do obserwowania okolicy, jakie zaszły zmiany albo co zostało zachowane, jak funkcjonuje świat w którym żyjemy. Dlatego warto się karnąć i zobaczyć widoki przykuwające wzrok. Zatem zobaczcie moją subiektywną fotorelację w pierwszej wyprawie rowerowej tego sezonu.

Lokalny rower 2016 005

Lokalny rower 2016 008

Lokalny rower 2016 010

Lokalny rower 2016 013

Lokalny rower 2016 018

Lokalny rower 2016 022

Lokalny rower 2016 023

Lokalny rower 2016 024

Lokalny rower 2016 021

Lokalny rower 2016 026

Lokalny rower 2016 028

Lokalny rower 2016 029

Lokalny rower 2016 030

Lokalny rower 2016 035

Lokalny rower 2016 036

Lokalny rower 2016 037

Lokalny rower 2016 040

Lokalny rower 2016 042

Lokalny rower 2016 046

Lokalny rower 2016 047

Lokalny rower 2016 049

Lokalny rower 2016 050

Lokalny rower 2016 051

Lokalny rower 2016 055

Lokalny rower 2016 058

Lokalny rower 2016 056

Lokalny rower 2016 059

Bardzo Was zachęcam do jazdy na kole. Sami widzicie ile urzekających obrazów możecie zobaczyć. Wszystko za darmo, zwłaszcza na żywo. Nie musicie wybierać się na długodystansowe trasy, wystarczy krótkie przejażdżki. Którakolwiek z jazd Wam spasuje, to uwierzcie, że wyprodukowane endorfiny nakręcą Was do życia i zagwarantują uśmiech na twarzy minimum do końca dnia!

Ogólnie przejechałam ok. 35 km, spaliłam ok. 1000 kalorii i wróciłam do domu…z obolałą rzicią* od siedzenia na zicy*. Najważniejsze, że była satysfakcja i chęć na kolejną rajzę*,…ale najpierw moja gryfna* rzić musiała wracać do normy przez 3 dni. PYRSK!

*koło – rower
*pyndalowanie
– pedałowanie
*rzić
– pupa
*zic
– siodełko
*rajza
– wycieczka, podróż
*gryfna
– fajna, ładna, przednia
*pyrsk! – cześć!

komentarze 2

  • Toni napisał

    Nie wiem dlaczego ale nikt nigdzie nie informuje mnie o nowych wpisach tutaj.
    Zrobiłem sobie kawę, zasiadłem przed monitorem i zachciało mi się przeczytać jakiś ciekawy post. Szukam i szukam aż tu nagle przypomniałem sobie, że mam u siebie taką zakładkę (post), w której polecam kilku autorów.
    Z jakiegoś powodu (zapewniam, że powodem nie jest zła ocena) Twój blog jest na ostatnim miejscu, a kiedy przebrnąłem przez niewielką listę, stwierdziłem, że w poprzednich albo nic mnie nie zainteresowało albo po prostu nic się nie dzieje.

    Z wielką przyjemnością przeczytałem ten post jak wiesz z kilku powodów.
    Po pierwsze jeździsz na rowerze a po drugie po okolicach gdzie wyrosłem.
    Och jak ja tęsknię za niektórymi trasami tam 🙁

    Od razu na początku uśmiechnąłem się, kiedy przeczytałem: “Najpiękniejsze jest moment kiedy Twoje płuca wypełniają się…” zanim doczytałem do końca zdania, przypomniałem sobie, że na Śląsku przecie widać czym się oddycha. To jednak takich zapaleńców nie powstrzyma od tego by wsiedli na rower, a jak widzę, ciągle jest gdzie jeździć poza ruchliwymi ulicami.

    Tez już się nie mogłem doczekać wiosny, więc pierwszy wyjazd był jej poszukiwaniem. Tak to prawda, że: “wyprodukowane endorfiny nakręcą Was do życia i zagwarantują uśmiech na twarzy minimum do końca dnia!”

    Świetne ujęcia, szczególnie to z rowerem do góry kołami na słupku.
    Brakuje mi podpisów pod zdjęciami, gdzie konkretnie było to zrobione, by powspominać stare czasy. Albo chociaż jakaś mapka z Endomodo 😉

    Dodatkowo uśmiech na twarzy wywołały użyte śląskie słowa.
    Toż pyrsk! 🙂

    • ulmastyle

      Najmocniej przepraszam za późną odpowiedź, ale tyle się dzieje, że ciężko wszystko ogarnąć. Dzięki za komentarz! Rzeczywiście brakuje podpisów. Wezmę to pod uwagę następnym razem. Użycie ślonskiej godki to mój mały wkład w jej promocje, zwłaszcza że sama dzięki temu odświeżam ten język. W trakcie edukacji wczesnoszkolnej wielu zadbało, aby zatrzymać praktykowanie tego dialektu. Ubolewam nad tym, ale doceniam że coraz więcej ludzi o to się stara i chcę być jedną z nich, odrobinką, ale jednak. 😀
      Pisze posty co kilka tygodni, wiele tematów nie jestem stanie ująć, a bardzo bym chciała, ale z braku czasów nie robię nic na siłę. 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.